Bielszczanie kochają ten festiwal

Autor: Maria Trzeciak, Emilia Klejmont

Na zdjęciu fragment piątkowego spektaklu plenerowego
Sen Herberta zespołu Compagnie des Quidams; fot. Bartek Hałat

W miniony piątek w Bielsku-Białej rozpoczął się 31. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Lalkarskiej – wielkie teatralne święto umożliwiające mieszkańcom naszego miasta kontakt ze światowymi osiągnięciami tej dziedziny sztuki w jej różnych odsłonach.

Rozpoczął się na roboczo – jeszcze przed oficjalnym otwarciem zaprezentowane zostały pierwsze spektakle i odbyły się pierwsze warsztaty.

Na popołudniową galę otwarcia do siedziby gospodarza festiwalu, którym od zawsze jest Teatr Lalek Banialuka im. Jerzego Zitzmana, przybyło wielu gości – przede wszystkim ze świata teatralnego i okołoteatralnego, ale też przedstawicieli parlamentu i samorządu. Największym aplauzem publiczność przywitała Lucynę Kozień – poprzednią dyrektorkę Banialuki i festiwalu, osobę przez wiele lat współtworzącą jego program.

 

Dyrektor Banialuki i festiwalu Jacek Popławski przypomniał, że festiwal, powołany do życia przez Jerzego Zitzmana, po raz pierwszy odbył się 60 lat temu.

- Został stworzony jako most ponad podzielonym światem, coś, co ma łączyć. Żelazna kurtyna nie była przeszkodą do tego, żeby w Bielsku-Białej spotykały się teatry z całego świata. Ta wola komunikacji, rozmów, otwierania się zamiast zamykania, pozwoliła stworzyć wydarzenie wyjątkowe, które jest rozpoznawalne na całym świecie. A jego wiek - 60 lat - tworzy z niego jedno z najstarszych wydarzeń lalkarskich. Przez te lata festiwal się rozwijał, a świat się zmieniał. Dzisiejszy świat jest inny, ale również podzielony różnymi konfliktami. A my nadal łączymy, nadal zbieramy teatry z całego świata, żeby mogły tutaj pokazywać swoją sztukę – mówił, po czym przeszedł do podziękowań dla osób, które przez lata pracowały nad festiwalem i budowały jego jakość, zwłaszcza dla Lucyny Kozień.

- Mam nadzieję, że te sześć dni festiwalowych będzie dla państwa czasem, w którym rozkwitać będzie dobro, prawda, wolność i komunikacja – zakończył dyr. Popławski.

Potem głos zabierali oficjalni goście. Senator Agnieszka Gorgoń-Komor wzywała do budowania mostów i więzi, bo temu właśnie powinna służyć kultura. Europosłanka Mirosława Nykiel mówiła o magii, która dzieje się w teatrze i porusza umysły i wyobraźnię; i o kulturze, która jest fundamentem Europy oraz jej przyszłością. Drugi wicewojewoda śląski Michał Kopański nawiązywał do prestiżu, jakim cieszy się Festiwal Sztuki Lalkarskiej, a radny wojewódzki Marcin Szarek odczytał gratulacyjny adres marszałka Wojciecha Salugi.

 

Podstawowe informacje o festiwalu przypomnieli prowadzący galę aktorzy Banialuki – Magdalena Obidowska i Ziemowit Ptaszkowski oraz tłumaczka Patrycja Korczago. W ciągu sześciu festiwalowych dni będzie można zobaczyć spektakle teatrów reprezentujących trzynaście krajów i trzy kontynenty – w sumie 21 widowisk granych na scenach i w plenerze, w tym prezentacje studentów z czterech polskich i zagranicznych uczelni artystycznych. Na program złożą się również Uniwersytet Lalek, warsztaty pedagogiczno-teatralne do spektakli, warsztaty podróżnicze, warsztaty kreatywne oraz rozproszona wystawa wybranych plakatów z poprzednich edycji festiwalu. W sumie 40 wydarzeń.

Festiwal ma formułę konkursową, co oznacza, że prezentacje będą oceniane przez jurorów. Grand Prix przyzna jury główne złożone z uznanych twórców, reżyserów, scenografów, aktorów i krytyków teatralnych; swój werdykt przygotuje również Jury Młodych Krytyków, złożone ze studentów kierunków okołoteatralnych.

 

Festiwal odbywa się pod honorowym patronatem Ministry Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marty Cienkowskiej oraz Prezydenta Miasta Bielska-Białej Jarosława Klimaszewskiego, a także pod patronatem Polskiego Ośrodka Lalkarskiego Polunima, Związku Artystów Scen Polskich ZASP Stowarzyszenie oraz Stowarzyszenia Dyrektorów Teatrów.

Partnerem festiwalu jest Województwo Śląskie, a współorganizatorem Instytucja Kultury Województwa Śląskiego Ars Cameradus. Główny sponsor to firma NEMAC, firmy współpracujące - Rekord oraz Anga, darczyńca Klingspor.

 

Tradycyjną formułę: Międzynarodowy Festiwal Lalkarski uważam za otwarty wygłosił zastępujący prezydenta Bielska-Białej Jarosława Klimaszewskiego jego zastępca Igor Kliś. Wcześniej powiedział m.in.:

- Są takie chwile, kiedy człowiek jest szczególnie usatysfakcjonowany z tego, że jest wiceprezydentem Bielska-Białej. Mamy absolutnie wyjątkowych mieszkańców, którzy są wrażliwi i przedsiębiorczy. Jesteśmy miastem malowniczo położonym, jesteśmy miastem w górach, mamy przepiękną architekturę i jeszcze piękniejszą, niebanalną historię. I wreszcie mamy kulturę, która już od dłuższego czasu - i nikogo to nie dziwi - nas wszystkich w tym mieście definiuje. Ale są chwile lepsze, są chwile takie jak ta, kiedy można otwierać 31. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Lalkarskiej. Festiwal, który od 60 lat jest płaszczyzną wymiany doświadczeń artystycznych Wschodu i Zachodu. Festiwal, którego renoma już dawno wyszła poza granice kraju, a nie brakuje takich, którzy uważają, że jest to jeden z najbardziej znaczących festiwali lalkarskich na świecie. Festiwal, z którego możemy, chcemy i powinniśmy być dumni. Dumny jest Teatr Lalek Banialuka im. Jerzego Zitzmana. W oczywisty sposób dumny jest prezydent miasta Jarosław Klimaszewski. I wreszcie dumne jest Bielsko-Biała, pierwsza w historii Polska Stolica Kultury.

 

A potem francusko-norweska grupa Plexus Polaire pokazała spektakl Dracula – sen Lucy - oparte na gotyckiej powieści grozy mroczne, hipnotyzujące widowisko z bardzo sugestywnie przedstawionymi scenami przemocy, opętania i wampirycznych rytuałów. Piątka aktorów ożywiała naturalnych rozmiarów lalki śniącej dziewczyny i jej groźnego kochanka, wzbudzając podziw animacyjnym kunsztem oraz niezwykłą umiejętnością znikania. Spektakl rozgrywał się bez słów – jeśli nie liczyć stanowiących muzyczne tło ballad oraz kilku zdań na wprowadzenie i zakończenie. Jedno z nich brzmiało: Chcę, żebyś uwierzył w coś, o czym wiesz, że jest nieprawdziwe.

Tego dnia w programie był jeszcze – również pozbawiony tekstu - litewski spektakl dla dzieci pt. Lew i ptak w wykonaniu Państwowego Teatru Lalki w Kownie; surowy i zziębnięty Ragnarok szkockiej grupy Tortoise in a Nutshell oraz plenerowe widowisko Sen Herberta zespołu Compagnie des Quidams – w odróżnieniu od Snu Lucy jasne i pełne ciepła.

Na Plac Chrobrego, gdzie się rozegrało, poprowadziły widzów z Placu Wojska Polskiego i Rynku białe, początkowo tylko wysokie, z czasem coraz bardziej rozświetlone od wewnątrz i radośnie krągłe postacie. Na Pigalu bawiły się jak ogromne dzieci, tańcząc i uwalniając z uwięzi ogromną kulę. Gdy wymieniły się z nią czułościami, kula wzbiła się w górę i zawisła nad placem jak księżyc, a w stronę publiczności poleciały jej mniejsze kopie. To była prawdziwa interakcja i prawdziwa więź – odbijanie białych balonów zaangażowało widzów na wiele minut. Jedni odbijali, inni nagrywali telefonami filmy. Na koniec białe postaci odeszły w różne strony, odprowadzane przez stopniały na osobne strumyczki tłum.

 

Podczas tegorocznego festiwalu organizatorzy zaplanowali dwa spektakle plenerowe - następny odbył się już w sobotę. I śmiało można napisać, że w przedstawieniu Mù – kinematyka płynów francuskiej grupy Transe Express Company wszystko było widowiskowe, a nawet, że widowiska plenerowego z takim rozmachem jeszcze w naszym mieście nie było. Obejrzenie tego spektaklu dawało podniosłe, otulające poczucie uczestniczenia w czymś wyjątkowym. Po pierwsze, odbywał się w miejscu nieprzypadkowym – na parkingu przy stacji Bielsko‑Biała Lipnik przy ulicy Władysława Broniewskiego – czyli tam, gdzie kiedyś planuje się wybudowanie nowej siedziby Teatru Lalek Banialuka. Na placu, już kilka dni wcześniej, stanął ogromny dźwig, który na specjalnej ruchomej konstrukcji stworzonej z metalowych rurek – swym kształtem przypominającej meduzę - uniósł artystów wysoko ponad głowami publiczności. Lalkarze stali się alchemikami i przewodnikami w podróży przez całą tablicę pierwiastków, z Ziemi aż na Księżyc. Równolegle przedstawienie toczyło się na ziemi, na parkingu, gdzie kilkudziesięciu aktorów i wolontariuszy prowadzonych przez rybaka sunęło w korowodach między publicznością, nad głowami unosząc rozświetlone lampiony - ryby i inne stworzenia wodne. Ci wolontariusze to bielszczanie, którzy odpowiedzieli na prośbę francuskiego teatru skierowaną do organizatorów festiwalu i zgłosili się do udziału w sztuce.

Do tego wszystkiego świetna, porywająca muzyka na żywo – muzycy, którzy ją wykonywali, również byli umieszczeni na ruchomej platformie. Wszystko było bardzo dynamiczne, euforyczne, kolorowe i rozświetlone.

Mimo tego, że pogoda nie sprzyjała w sobotę plenerom, publika przedstawienia dopisała. Parking przy ulicy Władysława Broniewskiego pokryło morze parasoli. Wytrwałość publiczności po przedstawieniu skłoniła zespół aktorski do gorących podziękowań.

- Bardzo wam dziękujemy, że mimo deszczu przybyliście nas zobaczyć. Specjalne podziękowania należą się dwudziestu dwóm wolontariuszom z Bielska-Białej, którzy przyczynili się do tego spektaklu – mówił szef francuskiej grupy, a jego słowa nagradzane były burzą kolejnych oklasków, które trwały jeszcze długo po przedstawieniu.

Ten aplauz to kolejny dowód na to, że Bielszczanie niezmiennie kochają Międzynarodowy Festiwal Sztuki Lalkarskiej.

Festiwal potrwa do 20 maja. Zaproszenia i bilety na kolejne wydarzenia znajdziecie 

na stronie https://www.banialuka.pl/.