TAURON Puchar Polski już za nami. Bielskie zawodniczki marzyły o zdobyciu trofeum, ale ostatecznie muszą cieszyć się z drugiego miejsca.
Dwa lata temu, gdy BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała sięgał po TAURON Puchar Polski, w finale nie był faworytem. Zdecydowanie wyżej ceniono wówczas umiejętności ŁKS Commercecon Łódź, a mimo to Bielszczanki wygrały 3:2, czym sprawiły sobie i kibicom niezwykły prezent. W elbląskim finale los zetknął bialski klub z PGE Budowlanymi Łódź. I znów faworytem bielski zespół nie był, ale podobnie jak w Nysie, dał z siebie wszystko.
Początek meczu należał do Łodzianek, które rozpoczęły od prowadzenia 5:1. BKS BOSTIK ZGO odrobił jeden punkt, ale as serwisowy i mocny atak Mai Storck dało prowadzenie PGE Budowlanym 9:4, a trener Bartłomiej Piekarczyk musiał poprosić o przerwę. Bielszczanki zdobyły dwa punkty z rzędu, ale w odpowiedzi pięciopunktową serią popisały się Łodzianki (14:6). Bielski trener próbował poprawić sytuację zmianami. Na boisku pojawiły się Klaudia Nowakowska oraz Martyna Podlaska. Niestety, obraz gry nie uległ zmianie. Łodzianki grały zdecydowanie lepiej w ataku i bez problemów wygrały pierwszą partię 25:13.
W pierwszej akcji drugiej partii urazu doznała Rodica Buterez, która została zastąpiona przez Karolinę Drużkowską. Początek tej partii był wyrównany, choć delikatną przewagę miały siatkarki PGE Budowlanych (8:6). Niestety od tego momentu Łodzianki grały lepiej i szybko odskoczyły na cztery punkty (11:7). Na boisku pojawiła się Ljubica Kecman, która zastąpiła Martynę Borowczak, ale na Łodziankach nie zrobiło to żadnego wrażenia - ich przewaga szybko rosła (17:10). Dobry fragment gry miała Klaudia Nowakowska, do której dołączyła Aleksandra Gryka. W efekcie Bielszczanki zdobyły trzy punkty z rzędu, a trener Łodzianek Maciej Biernat poprosił o czas. Jego siatkarki szybko wróciły do wysokiego prowadzenia, ale kiedy na tablicy wyników było 24:17, bielski zespół jeszcze raz spróbował odrobić straty i - co ciekawe - był tego bliski! Skuteczna gra w bloku i kontrze dała Bielszczankom trzy punkty (20:24). Kolejną akcję wygrały Łodzianki, ale trener Bartłomiej Piekarczyk poprosił o sprawdzenie dotknięcia siatki i… miał rację. Drużyny wróciły więc na boisko, a BKS BOSTIK ZGO wygrał jeszcze kolejną akcję. Niestety, mimo szansy na punkt kontaktowy, zespół PGE Budowlani zakończył seta z wynikiem 25:22.
W trzeciej partii na boisku mieliśmy już niemal cały rezerwowy skład BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała. Z pierwszej siódemki, która grała ostatni mecz ligowy, pozostały już tylko środkowe: Aleksandra Gryka i Marta Orzyłowska.
Dobry początek trzeciego seta i prowadzenie 3:1 i 4:2 dawało nadzieję, że być może w tej partii uda się przełamać Łodzianki. Niestety, kolejne dziesięć punktów z rzędu zdobyły siatkarki PGE Budowlanych Łódź. Bielszczanki starały się odrobić choć część strat, ale zespół z Łodzi oczyma wyobraźni widział już metę. Kompletnie posypało się też bielskie przyjęcie, przez co Agata Michalewicz nie była w stanie grać kombinacyjnie. Pojedyncze dobre akcje bielskich siatkarek przeplatały się z prostymi błędami. A zespół PGE Budowlanych błędów nie wybaczał i pewnie dążył do zwycięstwa. Ostatecznie Łodzianki wygrały 25:13 i cały mecz 3:0.
Dla bielskiej ekipy awans do finału TAURON Pucharu Polski jest dużym sukcesem. W TAURON Lidze Bielszczanki zajmują czwarte miejsce, a przecież nie można zapominać, że w turnieju Final Four musiały radzić sobie bez pierwszej rozgrywającej Wiktorii Szewczyk. Każdy, kto choć trochę zna się na siatkówce wie, że taką stratę zawsze trudno zastąpić…
BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała – PGE Budowlani Łódź 0:3 (13:25, 22:25, 13:25)
BKS BOSTIK ZGO: Orzyłowska, Bozóki-Szedmák, Laak, Borowczak, Gryka, Michalewicz, Suska (libero) oraz Nowakowska, Podlaska, Kecman, Abramajtys,
PGE Budowlani Łódź: Storck, Grabka, Buterez, Damaske, Lelonkiewicz, Planinsec, Łysiak (libero) oraz Drużkowska.
Teraz czas na TAURON Ligę, bo tam też trzeba będzie walczyć do ostatnich sił, by zakończyć sezon sukcesem.