Z liczną odezwą spotkała się organizowana w rzece Białej przez Klub Gaja - w ramach Polskiej Stolicy Kultury - akcja Big Jump. 12 lipca punktualnie o godzinie 15.00 w Parku Włókniarzy do rzeki weszło kilkadziesiąt osób i wykonało symboliczny podskok. Wszystko po to, aby zamanifestować swoje poparcie dla czystych i żyjących rzek, potrzebnych ludziom i przyrodzie.
- To europejska akcja zwracająca uwagę na wodę - żebyśmy myśleli o wodzie, o rzekach, żebyśmy myśleli o tym, że jesteśmy częścią przyrody – mówił prezes Klubu Gaja, organizatora akcji Jacek Bożek. - O godzinie 15.00 w całej Europie tam, gdzie ludzie potrafią się zorganizować, wchodzimy do rzek, nigdy nie skaczemy. Big Jump wymyślił Robero Apple, który założył European Rivers Network, założył to dlatego i wymyślił Big Jump, że w 2005 roku weszła w życie ramowa dyrektywa wodna, czyli prawo wodne Unii Europejskiej i ona mówi, że rzeki i inne akweny mają być czyste, dostępne dla ludzi i zwierząt – tłumaczył.
I do tej manifestacji poparcia udało się Klubowi Gaja zachęcić w tym roku wiele osób. Spontanicznie do akcji dołączali spacerowicze z Parku Włókniarzy, wędkarze łowiący nieopodal, a także całe rodziny. Na zaproszenie Klubu Gaja odpowiedział prezydent miasta Jarosław Klimaszewski, który wziął udział w akcji nie po raz pierwszy. Wszyscy, którzy zdecydowali się wejść do wody, otrzymali od Gai specjalnie przygotowane na tę okazję koszulki w kolorze niebieskim z napisem: Big Jump spleceni z nurtem. Uczestnicy akcji trzymali w rękach skrzyżowaną niebieską szarfę, symbol splotów, które są znakiem rozpoznawczym Bielska-Białej jako pierwszej Polskiej Stolicy Kultury.
Tegoroczna akcja Big Jump w Bielsku-Białej odbyła się pod egidą PSK stąd jej hasło spleceni z nurtem, ale również w cieniu starań miasta o inny tytuł - Zielonej Stolicy Europy 2028 (ang. European Green Capital Award). To konkurs organizowany przez Komisję Europejską od 2008 roku, a Bielsko‑Biała awansowało do ścisłego finału.
O szczegółach europejskiej rywalizacji mówił podczas Big Jumpu ogrodnik miejski Darek Gajny.
- W historii konkursu jesteśmy drugim miastem z Polski, które dostało się do finału. Komisja brała pod uwagę wiele aspektów, m.in. hałas, jakość powietrza, ale również wodę – zarówno tę, która płynie w naszych w kranach, i ona jest bardzo dobrej jakości, ale również czystość rzeki, która przepływa przez miasto. Dużo wód powierzchniowych spływa w stronę Białej, stąd każdy z nas, przez swoje codzienne zachowania, ma wpływ na jej czystość - obok Wód Polskich, jesteśmy za to odpowiedzialni. A wy trzymajcie za nas kciuki - 8 października delegacja miasta leci do Portugalii na finał konkursu i mam nadzieję, że wrócimy z tytułem Zielonej Stolicy Europy – apelował ogrodnik.
Prezydent miasta zwracał uwagę na to, że powinniśmy dbać o zasoby planety. I myśleć o kolejnych pokoleniach, nie tylko o sobie.
- Co roku się tu spotykamy, dziś jest taka pogoda, jaka jest, a mimo to, nas jest więcej niż kiedykolwiek – zauważył Jarosław Klimaszewski. – To jest wydarzenie trochę na wesoło, ale dotyczy sprawy bardzo poważnej. Mamy jedną planetę i musimy o nią dbać, jej zasoby są ograniczone. Bardzo się cieszę, że zwłaszcza w tym momencie, kiedy jesteśmy w finale Zielonej Stolicy Europy akcentujemy dbałość o zasoby planety, dziś to jest woda, rzeka przepływająca przez miasto. Pamiętajmy, że nie we wszystkim miastach można wejść do rzeki, jak to teraz robimy i jest to zdrowe. Dbajmy o wodę nie tylko dla siebie, ale dla naszych dzieci, wnuków, którzy za 50 lat też chcieliby zamoczyć nogi w Białce – dodał.
Organizatorami tegorocznego Big Jump byli Klub Gaja, Galeria Bielska BWA i miasto Bielsko‑Biała.

