Piękną muzyką i bardzo nastrojową oprawą świetlną ożyła w piątek wieczorem najstarsza świątynia w Bielsku-Białej – Kościół św. Stanisława w Starym Bielsku. W scenerii tego średniowiecznego kościoła 13 marca zabrzmiała kompozycja Zbigniewa Preisnera Requiem dla mojego przyjaciela.
- 13 marca 1996 roku był najczarniejszym dniem w moim życiu. Niespodziewanie zmarł Krzysztof Kieślowski, wielki reżyser, humanista i piękny człowiek. W ten dramatyczny sposób zakończyła się nasza wieloletnia współpraca. Nie wszystek umarł. Zostały po nim fantastyczne filmy, które są dzisiaj inspiracją dla wielu młodych reżyserów – mówił Zbigniew Preisner podczas Requiem dla mojego przyjaciela, koncertu poświęconego pamięci znakomitego reżysera, z którym kompozytor zrobił kilkanaście filmów. Wspominał swoje ostatnie spotkanie z reżyserem, jego bliskimi, rozmowy. Mówił, że w tym czasie Krzysztof Piesiewicz – autor scenariuszy do 17 filmów Krzysztofa Kieślowskiego – wyjechał na narty do Szwajcarii. Reżyser nie mógł latać samolotem, więc nie dołączył do przyjaciela.
- Ostatni raz rozmawiałem z nim w nocy w niedzielę (10 marca – przyp. red). Powiedział, że jest w szpitalu. Co się stało? – zapytałem. – Nic się nie stało, obiecali mi, że zrobią bypassy i będę jak młody Bóg – powiedział. Skończyło się tragicznie – wspominał kompozytor. - To nie tylko czarna data w moim i naszym życiu, ale też, myślę, ogromna strata dla kultury polskiej i światowej. Requiem dla mojego przyjaciela zabrzmiało podczas pogrzebu. Napisałem to trzy dni po jego śmierci.
W 30. rocznicę śmierci Krzysztofa Kieślowskiego dedykowane mu requiem - pod dyrekcją samego kompozytora - wykonali sopranistka Edyta Krzemień, śpiewający męskim sopranem Robert Crowe, bas Łukasz Konieczny, tenor Daniel Domarecki i kontratenor Jakub Burzyński oraz zespół muzyczny - skrzypkowie Aleksander Daszkiewicz, Katarzyna Jawor, Beata Ogryzek i Radosław Pujanek, altowiolistka Kamila Jakubowska, wiolonczelistka Magdalena Pluta, kontrabasista Jan Jerzy Kołacki i grający na gongach i dzwonach Sławomir Berny.
W wypełnionym do ostatniego miejsca wnętrzu Kościoła św. Stanisława, w kompletnej ciszy rozbrzmiewały dźwięki mszy żałobnej Preisnera. Wspaniała ilustracyjna muzyka, którą tak dobrze znamy z filmów Krzysztofa Kieślowskiego, tym razem opowiedziała o smutku, żalu i niepowetowanej stracie po odejściu znakomitego reżysera. Mrok świątyni rozpraszała subtelna gra świateł, doskonale współtowarzysząca tej pięknej muzyce, podkreślająca charakter utworu i wyrażająca emocje zawarte w requiem. Rozświetlała wnętrze kościoła, wydobywała architektoniczne detale i malowidła, przesączała się przez kolorowe szyby witraży. Na bocznych ścianach wyświetlono filmy dokumentalne i zdjęcia m.in. z pogrzebu Krzysztofa Kieślowskiego, jego zdjęcia portretowe, uwiecznione na planach filmowych, w prywatnych sytuacjach, spotkania ze Zbigniewem Preisnerem. Charakterystyczny portret reżysera z podpartą brodą wyświetlony został na wieży Kościoła w Starym Bielsku.
To wszystko sprawiło, że wychodząca z kościoła publiczność dzieliła się bardzo emocjonalnym odbiorem Requiem dla mojego przyjaciela. Podkreślano, że w innym wykonaniu, w innym wnętrzu i oprawie ten koncert nie dostarczyłby pewnie niemal metafizycznych przeżyć.
Oprawę świetlną koncertu stworzyła firma Groda, całość wyprodukowało Bielskie Centrum Kultury im. Marii Koterbskiej.