Najgorsza jest obojętność

Autor: Emilia Klejmont

Na zdjęciu uczestnicy modlitwy
fot. Paweł Sowa/Wydział Prasowy UMBB

W rocznicę rosyjskiej napaści na Ukrainę, 24 lutego, kilkadziesiąt osób wzięło udział w ekumenicznej modlitwie o pokój w tym kraju. To już czwarte takie spotkanie na Placu Bolesława Chrobrego w Bielsku-Białej. Wojna w Ukrainie wybuchła 24 lutego 2022 roku i trwa do tej pory. 

 

Uroczystość rozpoczął od cytatu z antywojennego utworu Partyzant zespołu Dżem prowadzący uroczystość Marek Kamiński z Bielskiego Centrum Kultury im. Marii Koterbskiej: 
Boże Mój czemu bawią się tak? 
W imię czego niszczą mój świat! 
I nadzieję na następny dzień 
Wiarę i wiarę w sens! 

 

Zebrani na placu z zapalonymi świecami i ukraińskimi flagami minutą ciszy uczcili pamięć poległych. Było błogosławieństwo i wspólna, ekumeniczna modlitwa. Głos zabrały władze miasta, przedstawiciele duchowieństwa oraz stowarzyszeń działających na rzecz obywateli Ukrainy. 

 

- Dzisiejsze spotkanie ma charakter ekumeniczny, łączy nas modlitwa o pokój i przekonanie, że musimy przeciwstawiać się złu, nie być obojętnymi – mówił zastępca prezydenta miasta Przemysław Kamiński. 

 

Po czym podziękował Bielszczanom, którzy cztery lata temu nie byli obojętni, doskonale zdali egzamin z braterstwa, otwierając swoje serca i domy dla sąsiadów zza wschodniej granicy. 

- Pomagaliśmy jak umieliśmy – mówił P. Kamiński. 

 

Wikariusz generalny diecezji bielsko-żywieckiej ksiądz Marek Studenski apelował o zastanowienie nad tym, co nadal każdy z nas może robić, aby pomóc. Bo, jak stwierdził, najgorsza jest obojętność. 

 

- Musimy pamiętać, że ta wojna i agresor mają jednego bardzo poważnego sprzymierzeńca. Tym sprzymierzeńcem może stać się nasze przyzwyczajenie, obojętność. Gdyby wojna stała się tłem do naszych śniadań, porannej kawy czy obiadu, byłoby to czymś strasznym. A niestety taki jest człowiek - powoli, stopniowo, przyzwyczaja się nawet do wielkiego zła – przestrzegał. 

 

Do dnia wybuchu wojny w kontekście obojętności nawiązał też proboszcz parafii pod wezwaniem świętego Cyryla i Metodego w Bielsku-Białej ukraińskiego kościoła greckokatolickiego Dymitr Fedlyuk. 

 

- Pamiętam 24 lutego 2022 roku, byłem wtedy w Krakowie, wieczorem odprawiałem pierwsze nabożeństwo w tym dniu i kościół pękał w szwach. Następnego dnia była manifestacja na krakowskim Rynku i on też był zapełniony ludźmi. Ksiądz Marek powiedział, że czasem stajemy się obojętni. Jak NAM nie będzie zależeć – zwrócił się do zgromadzonych już w języku ukraińskim – to co może zrobić świat? – pytał. 

 

Aleksander Korniczuk - prezes Fundacji Ponieważ możemy, która zajmuje się pomocą humanitarną dla Ukrainy, reprezentujący równocześnie cerkiew prawosławną pod wezwaniem Świętej Trójcy w Bielsku-Białej – podkreślał, jak ważna jest polsko-ukraińska solidarność. Przypomniał też, że wojna w Ukrainie nie trwa tak naprawdę cztery lata, a dwanaście, bo tyle lat temu Rosja zaatakowała ukraiński Krym. 

 

- Cztery lata cierpienia i bólu, dwanaście lat bohaterskiej walki o wolność, godność, niepodległość i chęć bycia częścią europejskiej wspólnoty. Cztery lata jedności i solidarności polskiego narodu z narodem ukraińskim – z całego serca dziękuję za to Polakom. Szczególnie dziękuję mieszkańcom Podbeskidzia za wsparcie, każdy gest i każde słowo. Dziękuję przedstawicielom władz samorządowych, szczególnie prezydentowi. Niech żyje wolna Polska, sława Ukrainie – zakończył. 

 

Głos zabrała też osoba bardzo ważna dla współpracy polsko-ukraińskiej w Bielsku-Białej – honorowa przewodnicząca Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia Grażyna Staniszewska, która również apelowała o wsparcie dla walczącego kraju. 

 

- Ta koszmarna wojna, która trwa już dłużej niż druga wojna światowa, zabrała dziesiątki tysięcy żyć, a setki tysięcy osób raniła lub trwale okaleczyła. Niestety, Ukraina jeszcze długo będzie borykała się z tym problemem. Myślę, że my jako Polacy powinniśmy cały czas pomagać. Tak jak nam kiedyś pomagano, tak my mamy obowiązek pomagać naszym najbliższym sąsiadom – mówiła. 

 

Po czym wyraziła nadzieję, że to może ostatni rok wojny. 

- Mam nadzieje, że w końcu Ukraińcy będą mogli pomyśleć o czymś na przyszłość, a nie tylko o tym, jak przeżyć kolejną noc bez światła, z alarmami co półtorej godziny, bez wody, bez ogrzewania – relacjonowała wojenną rzeczywistość. 

 

Wszystko zakończyła część artystyczna w wykonaniu ukraińskich artystów.