W Teatrze Polskim można oglądać Testosteron Andrzeja Saramonowicza w reżyserii Witolda Mazurkiewicza. Oficjalna premiera spektaklu odbędzie się 10 stycznia.
Testosteron to tekst, którego specjalnie nie trzeba nikomu przedstawiać, bo nawet jeśli nie widzieliśmy sztuki, to zapewne znamy go z ekranów. Film o tym samym tytule w reżyserii Andrzeja Saramonowicza miał premierę w 2007 roku; mniej więcej w tym samym czasie Testosteron Waldemara Patlewicza był też po raz pierwszy wystawiany w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej. Zresztą cieszył się wtedy wielkim powodzeniem. Teraz, po 20 latach, mamy okazję skonfrontować się z tą sztuką po raz kolejny. Tym razem w reżyserii dyrektora TP Witolda Mazurkiewicza.
Niedoszły ślub jednego z bohaterów Testosteronu staje się pretekstem do analiz własnej natury w męskim gronie. Tekst jest znakomity, bezkompromisowy, bardzo celny, dowcipny, a jednocześnie wulgarny, brutalny i gorzki.
Czy się zestarzał? Czy przystaje do naszych czasów? Na te pytania podczas próby prasowej zorganizowanej przed premierą w Teatrze Polskim starali się odpowiedzieć twórcy sztuki.
- Andrzej Saramonowicz, jak sam mówi, nieco zliftingował tekst, przysposabiając go do czasów współczesnych. Mamy całą otoczkę współczesnych gadżetów, nieco zmieniło się tło polityczne. Pewnie co uważniejsi widzowie, którzy mieli do czynienia z tamtym tekstem, zauważą subtelne różnice. Czy on jest o tym samym? Tak, bo myślę, że kondycja współczesnego mężczyzny nie zmieniła się tak bardzo – mówił reżyser Witold Mazurkiewicz. - My próbujemy pokazać czułe strony męskości albo kryzysu męskości, opowiedzieć o tym w sposób zabawny, ale też, w konsekwencji, nieco gorzko o problemach, z którymi musi borykać się współczesny mężczyzna – dodał.
Mimo że od powstania tekstu minęło ponad 20 lat, zmienił się świat, kontekst i język, twórcy Testosteronu, który można oglądać w TP, zdecydowali się w niego nie ingerować.
- W trakcie prób zastanawialiśmy się, czy nie należy pewnych scen i wypowiedzi złagodzić – przyznał W. Mazurkiewicz. - Nie uczyniliśmy tego jednak. Myślę, że rzecz polega na tym, że panowie z pełną świadomością starają się grać pewne rzeczy subtelnie, jednocześnie nie stępiając ostrza pisarza – tłumaczył.
Takiego stanowiska bronią grający w spektaklu aktorzy. Na pytanie czy język spektaklu nie jest przegięciem, odpowiadają, że to jest dokładnie ich świat, kiedy są tylko w swoim towarzystwie.
- Ten spektakl uchyla rąbka tajemnicy – zdradził grający Fistacha Tomasz Lorek. - Jak spotykamy się w męskim gronie, rozmawiamy trochę inaczej niż wtedy, kiedy jesteśmy w mieszanym towarzystwie. Rozmawiamy inaczej i o innych rzeczach. I ta sztuka o tym opowiada. Tu są sami faceci, ich język, żeby był naturalny, musi być taki, nie może być wygładzony - dodał.
Scena co zrozumiałe, jest salą weselną. Scenograf Damian Styrna stworzył miejsce o nowoczesnym designie z charakterystycznymi elementami.
- Całość podsumowują dwa symboliczne, humorystyczne elementy, które wpisują się w tekst. Po obu stronach sceny stoją sarnie samce – kozły - symbolizujące jurność i męskość, ale zarazem kruchość i delikatność. I to jest moje podsumowanie całego tego ambarasu, który tworzy się na scenie – mówił D. Styrna.
Trzeba podkreślić, że spektakl jest tylko dla widzów dorosłych i pojawiają się w nim wulgaryzmy. Najbliższe spektakle, na które można jeszcze kupić bilety, są w połowie lutego. Szczegóły na stronie https://teatr.bielsko.pl/.
Testosteron
czas trwania
130 min (1 przerwa)
realizatorzy
scenariusz – Andrzej Saramonowicz
reżyseria – Witold Mazurkiewicz
scenografia – Damian Styrna
kostiumy – Katarzyna Paciorek
opracowanie muzyczne – Jacek Obstarczyk
konsultacje choreograficzne – Katarzyna Zielonka
obsada
Kornel – Michał Czaderna
Stawros – Grzegorz Sikora
Robal – Piotr Gajos
Tretyn – Grzegorz Margas
Janis – Mateusz Wojtasiński
Tytus – Sławomir Miska
Fistach – Tomasz Lorek
premiera
10 stycznia