Ze światowej stolicy jazzu - Nowego Jorku, przez Studio Koncertowe Polskiego Radia w Warszawie – stolicy naszego kraju – do Polskiej Stolicy Kultury, jaką jest w 2026 roku Bielsko-Biała, przyjechali muzycy, by dokonać prawykonań kompozycji Wayne’a Shortera napisanych z myślą o Milesie Davisie i Lee Morganie, a odnalezionych w archiwum artysty.
Zainteresowana światowa premierą tych utworów publiczność tłumnie wypełniała widownię Cavatina Hall 21 marca, oczekując na 28. Bielskiej Zadymce Jazzowej Orlen Jazz Festival na pojawienia się gwiazd amerykańskiej sceny jazzowej i Orkiestry Polskiego Radia w Warszawie pod dyrekcją Clarka Rundella. Dlatego też przed rozpoczęciem koncertu w Cavatinie obok dyrektora BZJ Jerzego Batyckiego pojawił się członek zarządu Polskiego Radia Juliusz Kaszyński. Ten koncert Zadymka przygotowała wraz z narodową rozgłośnią, miał był transmitowany na żywo w radiowej Dwójce. J. Batycki przypomniał długą współpracę z Polskim Radiem od pierwszej edycji festiwalu – Radiem Katowice, Trójką i Dwójką.
- Jak dostaliśmy propozycję koncertu z prawykonaniem utworów Wayne’a Shortera, to od razu wspomnienia ruszyły. W ubiegłym roku udało nam się zrealizować przepiękny koncert poświęcony Janowi Ptaszynowi Wróblewskiemu – wspominał postać związaną z Zadymką od początku dyrektor festiwalu. Dlatego postanowiono na BZJ reaktywować Studio Jazzowe Polskiego Radia i ten właśnie koncert był transmitowany.
- Miałem to szczęście, że z Ptaszynem pracowaliśmy w jednym radiu, czyli radiowej Trójce. I to była niesamowita rzecz - spotykać go. Mimo wieku, mimo pozycji zawodowej i artystycznej, przychodził na każdą audycję perfekcyjnie przygotowany, z notatkami. To była późna była pora i mógłby nagrywać, ale nie, przechodził do audycji na żywo – mówił Juliusz Kaszyński, podkreślając, że Ptaszyn ciągle promował młodych ludzi, jeździł po festiwalach, znajdował ciekawych artystów i o nich opowiadał.
Po ubiegłorocznym sukcesie transmisji zadymkowego koncertu festiwal ponownie zwrócił się do sprawdzonego partnera radiowego, którego hasło - przygotowane z okazji 100-lecia Polskiego Radia – brzmi: Dźwięki robimy do słuchania.
- Dyrygent, który za chwilę poprowadzi ten koncert, Clark Rundell, to, można powiedzieć, nasz przyjaciel. Osoba bardzo związana z postacią Wayne’a Shortera. Przyjechał do nas po raz pierwszy w 2015 roku, kiedy realizowaliśmy wspólnie z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach projekt w NOSPR-ze w Katowicach - Wayne Shorter symfonicznie z jego kwartetem i kontrabasistką Esperanzą Spalding – i wtedy po raz pierwszy orkiestrą dyrygował Clark Randall. Potem udało nam się go zaprosić na projekt z pianistą Bradem Mehldauem tu, do Cavatina Hall, gdzie prowadził orkiestrę czeską. A po śmierci Wayne’a Shortera zrealizowaliśmy wielkie widowisko muzyczne z udziałem tancerzy w Arenie w Gliwicach. Wystąpiła Esperanza Sporting ze swoim żeńskim kwartetem i Orkiestra Filharmonii Śląskiej w Katowicach – opowiadał Jarzy Batycki.
Juliusz Kaszyński komplementował bielski festiwal jazzowy, jego wspaniałą publiczność, która dzielnie jedzie pociągiem, żeby posłuchać muzyki – jak to było podczas piątkowego wyjazdu do Browarnii w Czechowicach-Dziedzicach, gdzie 800 osób bawiło się na klubowej imprezie festiwalowej. Wyraził też prywatny podziw dla znakomitej sali koncertowej Cavatina Hall.
- Jednak najważniejsza jest muzyka. Kiedy Jerzy (Batycki – przyp. red.) przyszedł z tym projektem i powiedział: Zróbmy to razem, to miałem ciarki na plecach. Nieznane utwory, 60 lat leżące w jakimś pudełku, zapomniane... My się w Polskim Radiu specjalizujemy w tym, że dla państwa odnajdujemy archiwalne nagrania w naszym archiwum. Przykładem utwory Tomasza Stańki, które zresztą można kupić tutaj na płytach. Więc jeśli ktoś przychodzi do nas i mówi: mamy takie rzeczy, zróbmy to razem, to oczywiście zrobiliśmy. Nasza orkiestra jest orkiestrą fantastyczną, potrafiącą grać każdą muzykę – dopowiedział Juliusz Kaszyński.
A po chwili nastąpiło połączenie z anteną radiowej Dwójki i na scenie Cavatiny pojawił się Piotr Matwiejczuk, który poprowadził transmisję z Cavatina Hall.
- Bardzo serdecznie witam zgromadzonych tu, w Cavatina Hall w Bielsku-Białej i słuchaczy programu II Polskiego Radia. Proszę państwa, Jerzy Batycki i Juliusz Kaszyński trochę mnie ubiegli, właściwie opowiedzieli większą część tej historii, którą ja będę opowiadał również, ponieważ dołączyli do nas słuchacze Dwójki – przywitał się z publicznością Piotr Matwiejczuk.
Trzy lata temu Clark Rundell – dyrygent Wayne'a Shortera – odkrył w domu kompozytora w Los Angeles partytury, które w latach 60. Wayne Shorter stworzył dla Milesa Davisa i Lee Morgana.
- Davis wówczas poprosił Shortera o muzykę na orkiestrę i combo jazzowe, ale z partiami solowymi trąbki i saksofonu. Jednak kiedy Shorter napisał te utwory, to Miles był już dużo dalej i okazało się, że po prostu nie ma już w jego sercu, w jego repertuarze miejsca na taką muzykę, że w ogóle na scenach jazzowych gra się już coś zupełnie innego – opowiadał Piotr Matwiejczuk. - Kiedy partytury tych ośmiu utworów, napisanych dla Milesa Davisa i Lee Morgana, po 60 latach ujrzały światło dzienne, Clark Rundell zadzwonił do Jerzego Batyckiego z propozycją, żeby te utwory wykonać tutaj właśnie, w Bielsku-Białej, na festiwalu, na którym przecież Wayne Shorter występował dwukrotnie.
Do wykonania tych ośmiu utworów potrzebna była orkiestra i została nią Orkiestra Polskiego Rady w Warszawie, zespół bardzo wszechstronny. Tydzień temu grali Symfonię Mahlera w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Wiktora Lutosławskiego, a w sobotę - w mniejszym składzie – w Cavatina Hall prawykonania muzyki jazzowej. Chociaż w tym składzie – orkiestra radiowa i trębacz Ambrose Akinmusire, saksofonista Dayna Stephens, pianista Sam Harris, gitarzysta Mike Moreno, kontrabasista Harish Raghavan oraz perkusista Kendrick Scott – kompozycje Shortera dla Milesa Davisa i Lee Morgana zabrzmiały jak jazz połączony z muzyką klasyczną. Były interesujące, ale bardzo wymagające wykonawczo, skomplikowane, ale ciekawe dla słuchaczy, którzy nagrodzili artystów owacją na stojąco.
Clark Rundell zasłużenie odebrał nagrodę organizatora Zadymki -Stowarzyszenia Sztuka Teatr –– Anioła Jazzowego wręczonego przez zastępcę prezydenta Bielska-Białej Adama Ruśniaka.
Podobna statuetka trafiła również w ręce Larsa Danielssona – świetnie znanego bielskiej publiczności szwedzkiego kontrabasisty. W drugiej części wieczoru w Cavatina Hall muzyk wystąpił wraz z zespołem Liberetto, prezentując polską premierę materiału z projektu Echomyr. Było pięknie, subtelnie, przestrzennie.
Nagrodę odebrała również Bielska Zadymka Jazzowa – od czasopisma branżowego Jazz Forum. W najnowszej ankiecie Jazz Top czytelników miesięcznika Jazz Forum Bielska Zadymka Jazzowa ponownie znalazła się na pierwszym miejscu wśród polskich festiwali jazzowych.