13 maja Zofia Ślebarska obchodziła setne urodziny. Z tej okazji życzenia, kwiaty i nagrodę od samorządu przekazał jej wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Bielsku-Białej Karol Markowski.
Pani Zofia urodziła się we Lwowie, jej rodzicami byli Feliks i Adelajda Irzyniec. Miała troje rodzeństwa: siostrę Helenę oraz braci Wiesława i Jerzego. W czasie II wojny światowej jako 13-latka pracowała w Bazie Aptecznej.
- Mama wspominała, że niejednokrotnie zdarzało się jej przenosić granaty czy też broń dla partyzantów – mówił syn jubilatki.
W wieku 18 lat pani Zofia wraz z rodziną przymusowo opuściła Lwów; pozostawili tak kamienicę przy ul. Domsa 7 (sąsiednia kamienica pod nr 5 należała do rodziny Parandowskich). Pracowała w Narodowym Banku Polskim w Katowicach. Tam też poznała swojego przyszłego męża Władysława Ślebarskiego, który po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego im Adama Asnyka w Białej studiował w Wyższej Szkole Handlowej w Krakowie. I po wojnie podjął pracę w katowickim NBP. W 1949 r. Zofia i Władysław się pobrali. Zamieszkali w Katowicach – Ligocie przy ul. Bronisławy, a po 3 latach przenieśli się z dziećmi - Andrzejem i Marią do Komorowic Krakowskich. Pani Zofia mieszka tu do dzisiaj.
Po przeprowadzce mąż otrzymał pracę w NBP przy Pl. Chrobrego w Bielsku-Białej, a pani Zofia pracowała w Bielskim Przedsiębiorstwie Remontowo-Budowlanym (BPRB) - najpierw w księgowości, potem jako sekretarka w Solidarności BPRB, a w końcu jako kierowniczka hotelu robotniczego tego przedsiębiorstwa.
Jubilatka zawsze miała artystyczną duszę. Organizowała zakładowe imprezy okolicznościowe i występowała na deskach teatru w Bielsku-Białej.
Lubi tradycyjną polską kuchnię, kotlet z ziemniakami i surówką oraz pierogi. Jak podkreśla rodzina, jest mistrzynią ciasta drożdżowego.
Ma troje dzieci, 5 wnuczek i 6 prawnuków.



